33,00zł

Dubiny - Vianie Ruta - CD

Dubiny - Vianie Ruta - CD

W RAMACH ARCHIWALNEGO CYKLU „Modernizacje” 1OOOHZ prezentuje artystów z różnych miejsc naszego globu. Łączy ich rola pionierów wprowadzających nowe regionalne style, nowe instrumenty, brzmienia i przestrzenie dźwiękowe do lokalnych kultur muzycznych. „Modernizacje” mogą być rozumiane dwojako. Dokumentują „fascynującą zbrodnię” czyli opisane przez m.in. Theodora Adorno stopniowe wymazywanie lokalnej różnicy. Z drugiej strony pokazują, w jaki sposób artyści korzystają z zupełnie nowych środków wyrazu, które zmieniły i rozwinęły lokalne tożsamości.

Dubiny to jeden z zespołów, którego historia stała doskonałym przykładem tak rozumianych „modernizacji”. Lider zespołu Piotr Skiepko od najmłodszych lat zbierał muzyczne inspiracje i doświadczenia - od dziecięcego podpatrywania muzykantów, poprzez eksperymenty z sarno- róbnymi instrumentami elektrycznymi i występy z wojewódzkim zespołem folklorystycznym. Na początku lat osiemdziesiątych pozwoliło mu to sformować projekt łączący elektryczne inspiracje bigbitowym rockiem i disco z rdzennie lokalnymi tematami, melodiami i harmoniami. Zespół odniósł krótkotrwały ale błyskotliwy sukces, przyciągał tłumy na koncerty, wydano (półoficjalnie) kilka kaset z jego nagraniami.

Słuchanie płyty „Dubin” dla wielu słuchaczy może być niemal egzotycznym doświadczeniem, poszerzającym wyobrażenia na temat lokalnej muzyki w Polsce opowieścią o nieznanej szerzej regionalnej historii. Mamy bowiem zespół, który znajduje się w połowie drogi między polskim rockiem i białoruską ludowością w dodatku antycypujący dekady panowania muzyki disco-polo na wiejskich zabawach. Ponadto lokalna kariera zespołu wpisywała się w najnowszą historię Białorusinów w województwie podlaskim. Muzyka zespołu Dubin przyczyniła się do rozwoju lokalnej tożsamości, do porzucenia wynikającej z niej stygmatyzacji. Koniec działalności zespołu zbiegł się z transformacją ustrojową przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, która stała się również wyzwaniem dla Białorusinów ze względu na rozmrożenie w tym czasie polskiego nacjonalizmu i konieczność dostosowania się do gospodarki rynkowej.

Powracają zatem Dubiny! A ich muzyka zyskała w międzyczasie kolejne znaczenia: teraz jest jednocześnie dobra do wspomnień, do słuchania, do zabawy i do myślenia. Płytę wydano dzięki współfinansowaniu ze środków Województwa Podlaskiego.

 

DUBINY ROZPOCZĘŁY GRĘ jako lokalny zespół, pochodzący z podhajnowskiej wsi. Zaczęli mówić, że chłopcy z Dubin grają, tak nazwa powstała i tak została.

W tym czasie u nas nastąpiła muzyczna rewolucja: Czerwone Gitary, Trubadurzy, No To Co. Gitara stała się hitem, masz gitarę - to dobry zespół. Później wyskoczyły organy, najpierw B 1, później B 11. Ale cały czas był też akordeon. Zespół grał na przykład przy wyprowadzaniu panny młodej, na weselach. Akordeon ma to coś jak dusza. W momencie gdy zaczynasz grać, ludziom od razu przychodzą wspomnienia. A my to zaczęliśmy łączyć z wzmacniaczami, także takimi, które sam robiłem.

Ten najważniejszy skład Dubin zaczął się, kiedy zaproponowano mi w liceum białoruskim założenie zespołu, który miał się nazywać Hajton. Miałem taki wybór, naprawdę zdobią młodzież. A Mariola była z nich najbardziej zdolna. Miała bardzo silny, wybitny głos.

Druga taka osobistość to Tichoniuk Dymitr. Polubił bardzo muzykę cerkiewną i potrafił od godziny ósmej do dziesiątej rano śpiewać chórze i od godziny dziesiątej do dwunastej na weselu. Mariola wtedy bierze gitarę basową, Dymitr gitarę rytmiczną, ja organy, brat perkusję, no i wszyscy śpiewamy.

Któregoś dnia posłuchał nas redaktor Prochowicz i mówi „może wam studio załatwimy, na godzinkę czasu”. Nagraliśmy to ciurkiem, bez powtórki, bez niczego. Później mieliśmy jeszcze dwie sesje.

Wkrótce potem pojechaliśmy do Gródka. Słyszymy, wszyscy po polsku rozmawiamy. A my tylko kilka piosenek polskich znamy. Co to będzie? Pobiją nas! Jedna piosenka, druga, trzecia, później wszyscy bo białorusku śpiewali. W tym czasie zaczęli puszczać te nasze nagrane piosenki. Przyjechaliśmy wtedy do Pasynek i przypadkiem słyszę rozmowę: „Ty szybciej kończ, bo ja muszę o szóstej słuchać przeglądu białoruskiego! Dubiny nową piosenkę będą śpiewać!”.

Wtedy też przyszło zaproszenie z Kanady, żeby przyjechać do nich, dać parę koncertów. Trochę graliśmy, trochę popracowaliśmy, przywieźliśmy z powrotem dobry sprzęt.

Pojawiła się propozycja koncertu w Filharmonii w Białymstoku. Dzwonię do nich, „jak, nazbierali bilety?”, „tak, nazbierali my na cały koncert!”. Minęły dwa dni, oni dzwonią „a na drugi to możecie?”, „jak to na drugi?”, „no bo już sprzedają na drugi!” Trzy koncerty. Białoruskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne porozwoziło plakaty przez swoje placówki w województwie, jeszcze ktoś nawet ciągnikiem Władimircem podjechał do filharmonii.

Wtedy poczuliśmy, że przełamaliśmy ten opór wewnętrzny, że można śpiewać po białorusku, że jesteśmy w społeczeństwie. Wtedy zaczęły się takie imprezy jak Sylwester juliański.

W końcu zaprosili nas na Zlot Białorusinów Ameryki Północnej. I jak wtedy pojechaliśmy, to chłopcy zaraz wrócili, a ja wróciłem po ośmiu latach. Był to koniec tego pierwszego etapu, reszta to już inna historia.

 

Piotr Skiepko (na podstawie wywiadu prowadzonego przez Julię Szostek i Piotra Cichockiego)

Recenzje
Producent
Szybkie wyszukiwanie
 
Użyj słów kluczowych, aby znaleźć produkt, którego szukasz.
Zaawansowane wyszukiwanie
Poleć produkt
Podziel się poprzez e-mail. Udostępnij na Facebooku. Podziel się na Twitterze.
osCommerce